Człowiek człowiekowi wilkiem Człowiek człowiekowi strykiem Lecz ty się nie daj zgnębić Lecz ty się nie daj spętlić
Człowiek człowiekowi szpadą Człowiek człowiekowi zdradą Lecz ty się nie daj zgładzić Lecz ty się nie daj zdradzić
Człowiek człowiekowi pumą Człowiek człowiekowi dżumą Lecz ty się nie daj pumie Lecz ty się nie daj dżumie
Człowiek człowiekowi łomem Człowiek człowiekowi gromem Lecz ty się nie daj zgłuszyć Lecz ty się nie daj skruszyć
Człowiek człowiekowi wilkiem Lecz ty się nie daj zwilczyć Człowiek człowiekowi bliźnim Z bliźnim się możesz zabliźnić
wtorek, 28 sierpnia 2012
Życie to nie teatr Edward Stachura
Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz; Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada; Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra Przy otwartych i zamkniętych drzwiach. To jest gra!
Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam; Życie to nie tylko kolorowa maskarada; Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest; Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć! Ty i ja --- teatry to są dwa. Ty i ja!
Ty --- ty prawdziwej nie uronisz łzy. Ty najwyżej w górę wnosisz brwi. Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle. Bo ty grasz!
Ja --- duszę na ramieniu wiecznie mam. Cały jestem zbudowany z ran. Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty! -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz; Gości będzie dużo, niedostępna tyraliera; Flirt i alkohole, może tańce będą też, Drzwi otwarte potem zamkną się. No i cześć!
Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera; Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram; Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb; Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz. Ty i ja --- teatry to są dwa. Ty i ja!
Ty --- ty prawdziwej nie uronisz łzy. Ty najwyżej w górę wnosisz brwi. I nie zaraźliwy wcale jest twój śmiech. Bo ty grasz!
Ja --- duszę na ramieniu wiecznie mam. Cały jestem zbudowany z ran. Lecz gdy śmieję się, to w krąg śmieje się świat!
~~~~~~~~~~~~~~
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Dusza Pana Cogito Zbigniew Herbert
Dawniej wiemy z historii wychodziła z ciała kiedy stawało serce
z ostatnim oddechem oddalała się cicho na łąki niebieskie dusza Pana Cogito zachowuje się inaczej
za życia opuszcza ciało bez słowa pożegnania
miesiące lata bawi na innych kontynentach poza granicami Pana Cogito
trudno zdobyc jej adres nie daje wieści o sobie
unika kontaktów nie pisze listów
nikt nie wie kiedy wróci może odeszła na zawsze
Pan Cogito usiłuje pokonać niskie uczucie zazdrości
myśli o duszy dobrze myśli o duszy z czułością
zapewne musi mieszkać także w innych ciałach
dusz jest stanowczo za mało jak na całą ludzkość
Pan Cogito godzi sie z losem nie ma innego wyjścia
stara sie nawet mówić -moja dusza moja-
myśli o duszy tkliwie myśli o duszy z czułością więc kiedy się zjawia nieoczekiwanie nie wita jej słowami - dobrze że wróciłaś
patrzy tylko z ukosa gdy siada przed lustrem i czesze swoje włosy splątane i siwe
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Pan Cogito o cnocie Zbigniew Herbert
1 Nic dziwnego że nie jest oblubienicą prawdziwych mężczyzn
generałów atletów władzy despotów
przez wieki idzie za nimi ta płaczliwa stara panna w okropnym kapeluszu Armii Zbawienia napomina
wyciąga z lamusa portret Sokratesa krzyżyk ulepiony z chleba stare słowa
- a wokół huczy wspaniałe życie rumiane jak rzeźnia o poranku
prawie ją można pochować w srebrnej szkatułce niewinnych pamiątek
jest coraz mniejsza jak włos w gardle jak brzęczenia w uchu
2 mój boże żeby ona była trochę młodsza trochę ładniejsza
szła z duchem czasu kołysała się w biodrach w takt modnej muzyki
może wówczas pokochali by ją prawdziwi mężczyźni generałowie atleci władzy despoci
żeby zadbała o siebie wyglądała po ludzku jak Liz Taylor albo Bogini Zwycięstwa
ale od niej wionie zapach naftaliny sznuruje usta powtarza wielkie Nie
nieznośna w swoim uporze śmieszna jak strach na wróble jak sen anarchisty jak żywoty świętych
piątek, 10 sierpnia 2012
Szeptem Zbigniew Herbert
pozdrowienie zamkniętym powiekom pokłon ciału gorzkiemu we śnie
i oddechom skrzypiącym jak żuraw krwi czuwającej
przebaczenie głowie która nieświadoma bluźnierstwa usnęła na moim ramieniu
a to Ty Tyś jest gniazdo i cierń
bez Ciebie sen pełen kamieni muł w gardle gruda ziemi na oczy
przyjm głowę która nieświadoma usnęła na moim ramieniu
daj wejść -
po liniach opuszczonych po zatrzymanych ruchach z małej kotliny powietrza z której powstali zmarli
czwartek, 9 sierpnia 2012
Czułość Zbigniew Herbert
Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam czułości do kamieni do ptaków i ludzi powinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam twoje miejsce niech cię nikt nie budzi
Psujesz wszystko zamieniasz na opak streszczasz tragedię na romans kuchenny idei lot wysokopienny zmieniasz w stękania eksklamacje szlochy
Opisać to jest zabić bo przecież twoja rola siedzieć w ciemności pustej chłodnej sali samotnie siedzieć gdy rozum spokojnie gwarzy w oku marmurów mgła i krople toczą się po twarzy
środa, 8 sierpnia 2012
Do Pana Jędrzeja Ignacy Krasicki
Panie Jędrzeju, ach cóż się to święci! Nie tak bywało za naszej pamięci. Nie chodził zdrajca po mieście bezpiecznie, Łgali i przedtem, ale łgali grzecznie, Tracili za nas, ale każdy w domu, Była rozpusta, ale po kryjomu, Były oszusty, ale nie ustawnie, Kradli jak dzisiaj, ale nie tak jawnie. Panie Jędrzeju, ach cóż to się święci! Lepiej bywało za naszej pamięci.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Dotyk Zbigniew Herbert
Podwójna wszystkich zmysłów prawda -
przez oczy idzie karawana obrazów są jak widok w wodzie i między czernią między bielą kolorów sypie się niepewność i chwieje się w powietrzu czystym nasz wzrok jest lustrem albo sitem przez który sączy się po kropli wilgotnych oczu chwiejna mądrość
na dnie słodyczy gorycz drzemie więc krzyczy obłąkany język
a w muszli słuchu gdzie ocean jak kłębek nici gdzie milczenie białego cienia ciągnie kamień jest tylko gwiazd i liści zamęt
ze środka ziemi zapach w kłębach świat między węchem a zdziwieniem
wtedy przychodzi pewny dotyk rzeczom przywraca nieruchomość nad kłamstwo uszu oczu zamęt dziesięciu palców rośnie tama nieufność twarda i niewierna układa palce w ranie świata i od pozoru rzecz oddziela
o najprawdziwszy ty jedynie potrafisz wypowiedzieć miłość ty jeden możesz mnie pocieszyć bośmy oboje głusi ślepi