Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ignacy Krasicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ignacy Krasicki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 czerwca 2013



Do Pana Lucińskiego          Ignacy Krasicki





Na garcu zasadzony i kwarcie, i flaszy,
Zda się podłym twój urząd, mospanie podczaszy.
Nie myśleli tak starzy, gdy go stanowili;
Chcieli oni porządku i w tym, jakby pili.
Więc na pamiątkę ojców naszych wiekopomnych,
Choć masz urząd pijacki, wodzem masz być skromnych.
Tobie zatem, aby się zniósł zbytek w narodzie,
Tobie to dzieło niosę o piwie i miodzie.
A gdy mnie pod twym hasłem krytyka nie straszy,
Kończę, choć nie kielichem: Bogdaj zdrów, podczaszy!
Rób, Polaku, miód, piwo, a będziesz bogaty.
Tak nam nasi ojcowie mawiali przed laty.
Tak i teraz, a przecież, o nasz zysk niedbali,
Nie słuchamy, jakeśmy przedtem nie słuchali.
Słodka zawżdy rzecz cudza, co nasze - mniej ważne:
Stąd miód poszedł w pogardę, piwo nie poważne,
A że go dostać można i łatwo, i tanio,
Dla mody go nie piją, dla mody go ganią.
Wkradł się zbytek w umysły zgnuśniałe w pokoju,
Wkradł się w odzież, w mieszkanie, do jadła, napoju,
A coraz postępując fatalnym ogniwem,
Wzgardził dawną prostotą, w niej miodem i piwem.
Przeszedł nałóg nieprawy od ojców do dzieci,
Co było trunkiem panów, teraz ledwo kmieci.
Zrażeni niezgrabnością mniemanej prostoty,
Wstydziem się miodu, piwa, tak jak dawnej cnoty.
Lepiej było, kiedyśmy nasze trunki pili.
Nie piwo lub miód czynił, żeśmy zwyciężyli,
Ale co za prostymi trunki zawżdy chodzi,
Trzeźwość była zaszczytem i starców, i młodzi.
Z nią mężność, trwałość, praca i cierpliwość rosła,
Z nimi po krajach sława nasza się rozniosła,
Z nimi byliśmy straszni, mężni i szczęśliwi.
Teraz - mód niewolniki i nowości chciwi,
Fraszkami zatrudnieni, starowni o zbytki,
W nasyceniu żądz płochych kładziemy pożytki.
Jakież są? Zewsząd strata, zamiast zasilenia,
Zewsząd ujma korzyści i dobrego mienia,
Zewsząd - ale się może nadto rozszerzyłem;
O czym więc na początku samym namieniłem,
Do tego teraz zmierzam. Źle z zbytkami bywa.
Bracia, nie gardźmy miodem, wróćmy się do piwa!
Może się zda ten sposób i podły, i mały,
Czyż się kiedy trunkami narody wzmacniały?
Nie trunkami, to prawda; lecz jak wśród machiny
Wielkich skutków sprawcami są małe sprężyny,
Tak i napój ojczysty, zbyt drogo niepłatny,
Gdy oszczędza wydatki, szacowny i zdatny.
Więc ażeby kraj pewnym obdarzyć dochodem,
Rzeczesz, trzeba się piwem upijać i miodem.
Bynajmniej, zbytek każdy zdrożny i szkodliwy.

W mierze trzeba używać; człowiek wstrzemięźliwy
Czuje dzielnie, pijaństwo jak jest rzecz obrzydła,
Czuje, iż pijanice podlejsi od bydła.
Możnaż wino porzucić? Powabny to trunek,
Lecz takiego powabu zbyt drogi szacunek.
Niech go piją bogatsi, gustu w nim nie ganię,
Ale gdyśmy ubodzy, pijmy trunki tanie.
Przykra może ofiara, lecz skutki szacowne;
Przejdzie przykrość, słodyczy za tym niewymowne
Nastąpią, a uczucie pochodzące z cnoty
Zgasi stałą słodyczą nietrwałe pieszczoty.
Przyjdzie zysk i pomocnym wesprze nas ratunkiem
Wtenczas, gdy się ojczystym zasilając trunkiem
Tego będziem używać, co nam kraj nadawa.
Milszy napój, gdy własny, milsza i potrawa.
Dym nawet, mówią, słodki, gdy własnego kraju.
Czemuż od powszechnego dalecy zwyczaju,
Dobrych ojców złe syny, krwi zacnej wyrodki,
Nie idziem prostym torem ubitym przez przodki?
Źle wątpić, gorzej jeszcze nadzieje utracić,
Mogliśmy się wyniszczyć, potrafiłem zbogacić.
Z oszczędności dostatek, z pracy się zysk wszczyna:
Pijmy skromnie miód. piwo - dojdziemy do wina.


czwartek, 3 stycznia 2013



 
Świat zepsuty                  
Ignacy Krasicki 

Wolno szaleć młodzieży, 
wolno starym zwodzić, 
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,

Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną; 
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno? 

Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna - 
Ty mów prawdę, mów śmiało,satyro rzetelna.








`


środa, 8 sierpnia 2012



Do Pana Jędrzeja           Ignacy Krasicki


 



Panie Jędrzeju, ach cóż się to święci!
Nie tak bywało za naszej pamięci.
Nie chodził zdrajca po mieście bezpiecznie,
Łgali i przedtem, ale łgali grzecznie,
Tracili za nas, ale każdy w domu,
Była rozpusta, ale po kryjomu,
Były oszusty, ale nie ustawnie,
Kradli jak dzisiaj, ale nie tak jawnie.
Panie Jędrzeju, ach cóż to się święci!
Lepiej bywało za naszej pamięci.

sobota, 26 maja 2012


Bogdaj przebywać w osiemnastym wieku!                   
Ignacy Krasicki



Bogdaj przebywać w osiemnastym wieku!
Może, iż w przyszłym jeszcze lepiej będzie;
Cieszyć się z tego, co dzierżysz, człowieku,
To jest najlepiej w przyrodzonym rzędzie;
Achilles, Cezar — wielcy ludzie byli,
Jednakże kawy z śmietanką nie pili.

Wielcy! cóż z tego? ja im nie zazdroszczę —
Byli, ja jestem. Śpię, piję i jadam;
Przebiorę miarę, więc się i przeposzczę,
I znowu wesół, jem, piję i gadam.
Przejdę; a o mnie nie będzie się badał
Ten, który po mnie będzie jadł, pił, gadał.



środa, 16 maja 2012




Do Pawła                       Ignacy Krasicki



 



Gdzie nie jest obowiązek, czy dobrze jest wierzyć?
Powiedz, Pawle, co zdanie tak umiałeś mierzyć,
Iż twoja cnota miła a grzeczność niepłocha
Uczyniła cię cudem, co cię każdy kocha.
 

Roztropność każe wszystko, i bacznie, roztrząsać,
Mądrość... lecz czasem i ta, gdy się zacznie dąsać,
Czyni mędrca dziwakiem. Ta więc mądrość zda się
Czasem sądzić porywczo, czasem poniewczasie.

Stąd owe filozofy niby to nieczułe,
Stąd ów głupi, co w morzu utopił szkatułę,
Stąd ów głupszy od niego, co się zamknął w beczce.
W tej więc sławnej a często powtarzanej sprzeczce

Mówmy z sobą po prostu jak to gminni ludzie.
Jużem wyżej namienił o twoich spraw cudzie:
Umiałeś rodzajowi ludzkiemu dogodzić.
Czyli więc dowierzenie mogło ci zaszkodzić?

Czyli strzegąc się wszystkich doszedłeś twej mety?
Wielu ludzie malują, różne są portrety:
Jedni aż nadto czernią, drudzy nadto bielą,
A ja z tymi, mój Pawle, co rzeczy weselą.

Niech nudne Heraklity stękają i płaczą;
Jeśli mędrcy w swych zdaniach niekiedy dziwaczą,
Idźmy za dziwakami, co raczą przebaczyć.
Jakoż gdyby szperaniem ścisłym rzeczy znaczyć,

Może by się znalazło, czego się nie szuka.
Poznać ludzi istotna, najpierwsza nauka.
Lecz kto ją zacznie, w dobroć niechaj się uzbroi;
Ta wątpliwość uśmierzy, trwogę uspokoi,

Ta, jeżeli maluje, nieprzykre ma farby,
Ta, jeżeli rozmierza, własne kładnie karby.
Wzrok jej nie nadto bystry, lecz trwały i czysty.
Widok rzeczy, mój Pawle, nie jest oczywisty.

Tłumi go, miesza chytrość tych, co poznać chcemy,
Częstokroć i my winni, stąd iż źle patrzemy.
Z ludźmi żyjem, podlegli błędom i obłudzie;
Bierzmy miarę z nas samych, czym są inni ludzie.

Że poznać nie możemy, nie traćmy ochoty,
Może pozór błąd ukryć, może kryć i cnoty.
Świat jest wielkie teatrum, a ludzie aktory;
W jednych dzielność popłaca, a w drugich pozory.

Zły częstokroć plauz zyska, a z dobrego szydzą,
Mylą się patrzający, lecz wielbią, co widzą.
Źli ludzie, lecz nie rodzaj: jest w sercu grunt cnoty
Czy więc godni nagany z dzieła, czy z ochoty,

Nad słabością się godnych nagany użalmy,
Mniej dzielnych oszczędzajmy, więcej dzielnych chwalmy.
Chcieć i czynić - to cnoty prawidło istotne.
Czujem wszyscy wśród siebie wzruszenia ochotne;

Miła cnota każdemu, lecz powabne zbrodnie,
Rozum światło zapala, złość gasi pochodnie.
Ślepi w żądzy, w działaniu, nie wiemy, co gasłem,
I chociaż, co złe z siebie, sztucznym kiyisztem krasiem,

Spada postać, rzecz, czym jest, widzi się odkryta.
Zdzierca, chytry, lubieżny, dumny, hipokryta,
Spytaj go - dobry człowiek. A choćbyś nie pytał,
Gdy nie masz tej dzielności, iżbyś w sercach czytał,

Tak układa postawę, iż podściwym zda się.
Wśród tłumu zbrodnia, czym jest, zawsze odkrywa się,
Ale wyżej kunszt strzeże, ciężka ku odkryciu.
Jakiż sposób poznania, czym kto ku użyciu?


Roztropność? I tę jednak trzeba trzymać w mierze,
Często ona zawodzi, gdy miarę przebierze,
A ścigając zbyt mocno skryte działań tropy,
Gdy obmierza ściganych, czyni mizantropy.

Więc jest lepiej dowierzać niźli zbyt nie wierzyć;
Strzegąc się, by nie ująć, lepiej i nadmierzyć.
Mała szkoda, a cudzej krzywdzie się zabiega;
Niebezpieczny wzrok taki, co nadto postrzega,

Bystrością się osłabia, a wreszcie utraci.
Ten, co w współludziach swoich uznaje współbraci,
Choćby go z ich przyczyny dotknęła i nędza,
Im więcej ich poznaje, tym bardziej oszczędza.

Więc i my tak działajmy, nie lepsi od innych.
A jeśli niby lepsi, w staraniach uczynnych
Naprawiajmy, choć sami godni poprawienia.
Ale w dziele poprawy, w sposobie czynienia

Taką miarę trzymajmy, jaką trzeba trzymać;
Darmo się mniej upadłym nad upadkiem zżymać.
Myślmy patrząc na zdrożność, czy wielką, czy małą:
I nas to mogło spotkać, co innych spotkało.